z boku na bok głowa się kołysze,
w rytm zamykają się powieki,
słońce cały dzień wysoko, wysoko
i ciężko bardzo piszę

choć nie mam co przekazać
dziwny obowiązek chwycił za gardło,
że warto napisać
a echo: warto, warto…

piszę więc niejako z przymusu
pod ciężarem letniego zaduchu
i aby myśl jakąś sprzedać na pożegnanie
napiszę odkrywczo:
zjadajcie śniadanie!