nieprzemakalny blog

ten, który nie przemaka(ł)

Wpisy z okresu: 5.2004

po „kole” zauważyłem,
że nudno.
znudziło mnie wstawanie z łóżka,
poranne śniadanie (nie mów mi tylko, że śniadanie jest tylko rano- vive l’anarchie!),
ubranie-zakładanie
jechanie
pracowanie
wracanie
sranie (no może kolejność zmyliłem ale zdarza się i tak)
jedzenie
udawanie
telewizor
udawanie
udawanie, że się myśli,
rozmawianie.
nudzi mnie to wszystko.
wypaliłem swoje siły.
mam tylko chęć się bać,
bać, że wszystko zaraz runie –
zbudowane na iluzji
na mamonie (manna?)
na posiadaniu.
pisać bezszczelnie (kupiłem podkładki pod śrubki w SUPERsklepie – metalowe były),
wypić piwo i nie myśleć co się stanie, potem,
potem,
nie pachnieć,
potem.
czy litery coś ci powiedzą?

pan nie przemokły był zdrowy
i siedział w domeczku.
choć wiosna na zewnątrz i kwiaty w ogródeczku,
on siedział (nie, nie sam bynajmniej)
i siedział
sam dlaczego nie wiedział.

aż przyszła miła pani, zapukała w główkę,
„hej panie drogi brzuszek ci rośnie!”
-wspomniała,
pana nieprzemokłego zimna fala potu oblała.
i joł myśleć
i joł myśli naprężać
jakże tu teraz? jak to będzie?
o laboga.

i stracił on ci wkrótce sen życia
i sen jedzenia-
wszystko przez wiosnę
okrutną
PRECZ Z ZIELENIĄ!!

zapisuję się na kurs,
krótki, życiowy,
z życia kurs.

chcę się nauczyć,
chcę zrozumieć,
nie! – myśleć nie.
chcę znać, umieć, rozumieć i widzieć.

cena nieistotna – byle reszta na chleb starczyła.
chcę tej pewności,
chcę żyć.


  • RSS