nieprzemakalny blog

ten, który nie przemaka(ł)

Wpisy z okresu: 3.2004

monumentalnie, o świcie z łóżka,
dostojnie, szlakiem znanym, co dnia,
bez skrupułów, telefon, słuchawka i sygnał
dalej, dalej dalej,
najwięksi – mówię co dnia,
najlepsi – sam w to nie wierzę,
bezkonkurencyjni – nie wiem co mam zrobić z myślami,

uciekam z oczyma,
uciekam w nic,
nie ma się gdzie schować,
uciekać też – bo sensu brak

schemat, który pozwala zarobić
po co?
na co?
nie robię tego dla siebie.

mijają mnie dni
jak chmury co nisko nad ziemią,
złapać chcesz a są za wysoko,
mijają mnie małego na dole,
mijają rozpędzone i groźniegranatowe

wszystko mija
obok
nad głową
pod nogami

gdzie jest moje miejsce?
tu czy tam?

sznur świateł,
czerwnoych,
gdzie oni się wszyscy pomieszczą?
gdzie oni wysiądą?

jeden za drugim, na parking, do sklepu,
ze sklepu na parking z parkingu
do domu,
z domu na parking, z parkingu na parking.
ze sklepu do sklepu.

no i do sklepu.
„… konsument pli aby pleść…”

wstałem dziś rano,
z miną,
no wiecie – rano,
ósmy marca – w radio powiadają,
życzenia wymyślają…

czy ty chcesz tych życzeń szczyptę?
pewności mieć nie mogę,
ale składam
zdając się na twoją zgodę.

/pusta notka o życzeniach – dopraszam się przebaczenia;-) /


  • RSS