nieprzemakalny blog

ten, który nie przemaka(ł)

Wpisy z okresu: 2.2004

wyjdę poza konwenanse,
granicę zostaną,
zostanie sprzeczność,
między słowami,
między nami
jak droga z końcem,
jak koniec drogi.

i chcociaż sam nie rozumie,
nie muszę
forma i sztuka
nie muszą być zrozumiane.
(bez przechwałek)

—————————-
widzę jednak, ze notek komercyjnych
głód w narodzie straszny
napiszę kilka – zdobędę tytuł bloga
zajebiasty

jedna
druga
na przemian
i razem.

mogą oddzielnie,
lubią razem.

raz powoli
a raz szybko.

z uśmiechem
z trzepotem rzęs.

odpływam z nimi.

tak opadają moje powieki.

poniewaz prawie nikt nie wie o co chodzi w poprzedniej notce,
napisze teraz:

jest słońce,
a może go nie ma,
to nie jest istotne,
bo jest fajnie.

milusi blczek,
zajebista treść,

a dziś poznałem fajną dziewczynę i idziemy razem do kina,
a ja poznałam fajnego chłopaka ale mnie nie chce bo ogląda się za
moniką moją najlepszą kumpelą.

wszyscy sie wpisujcie,
klawiaturek nie żałujcie.

wszyscy o cudzie
ja też – oczywista to rzecz

a wiem na pewno, że ludzie
to szmaty i sprzedają się
na kilogramy na ruskim stadionie

nawet legenda staje się dnem
i choćbyś chciał mi wytłumaczyć,
że to nie tak, że to inaczej,
że to z powodu,
że to bez powodu i dalejitakdalej

to wszystko to gówno jest
i nie ma nic szarego –
ja mówię:
białe albo czarne wybierz!

dla Johnnego Rottena (vel Lydon)

przeraźliwie,
aż ciarki przechodzą,
łapię coś dziwnego w oczach
szybko, szybko, inny klawisz,

pusto jest
kiedy zaglądam do epoczty.


  • RSS