nieprzemakalny blog

ten, który nie przemaka(ł)

Wpisy z okresu: 11.2002

nagle mnei olśniło,
napisze jedno słowo i będzie to koniec:

NIC

nagle wyrosło:
przed oczyma,
przysłoniło mi świat, piecze, boli,
nie daje zapomnieć.

przestałem się rozglądać tylko ono rośnie i rośnie,
skupiło całą uwagę, skupiło ją na sobie,
nie mogę,
za słaby jestem.

jutro, jutro mówię – kiedy z alkoholem w żyłach próbuję poukładać świat,
jutro cię wycisnę wrzodzie cholerny.

popijam łyk, by się uspokoić.
jeszce jeden a głowie ciągle ten sam zgiełk.
trąbi na mnie samochód z dzisiejszego skrzyżowania, krzyczy wredna baba przez telefon.
nie – ona nie jest feministką, ona nie ma nic przeciwko mężczyznom – ona tak sie nie urodziła.
ona chce taka być.
napiszę ją z małej literki.

blednie moje pisanie
wobec ogromu spraw,
całego świata i życia małego
i dużego

blednie przy twoich kłopotach,
blednie przy lipcowym słońcu
zamiast nabierać rumieńców

ale cieszę się
bo przecież ty i twoje życie jesteście ważniejsze

po pierwsze dziś biało
i zimno troszeczkę,
ale dźwięki na sali
dokładnie się składają
do śniegu
do nocy
do tego co masz w głowie

miło jest słuchać i czuć i patrzeć

linie,
jedna za druga,
zbiegają się i rozbiegają.

w rozbiegu tnące,
w zbiegu ostre.

tylko błekit jest pewny,
ciepło ramienia,
dłonie we włosach i na policzku.


  • RSS