nieprzemakalny blog

ten, który nie przemaka(ł)

Wpisy z okresu: 6.2002

znów powiem, że ziemia jest płaska,
potem następny kieliszek przechylę,

nie pójdziemy z wami,
nie pójdziemy ze wszystkimi,

łokcie na boki i rozpędzeni w tłum, w drugą stronę,
na drugą stronę,

targani zwątpieniem,
targani własnymi myślami,

zatrzymamy się znów
by przechylić następny kieliszek.
albo nie: nawet pełzając dojdziemy…

Się wkurzyłem
i wziąłem gazetę.
Co zrobiłem?
Porządek!
-nie będzie już nic brzęczeć

Po wielkim upale,
przyszła pora na wieczór,
czy znów siąść i napisać?
-obowiązkowy obowiązek.
„no tak pomyślał”-przelatujący komar-
„jak nie napiszesz wypadniesz z obiegu”
„odejdą tłumy wielbicieli” -zawtórowała mucha brzęcząc o szybę.

Poczułem lepki pot występujący na czoło i klejący plecy do koszulki.

Wylałem zimny kubeł wody na głowę.
Stuknąłem cegłówką w potylicę,
Siedzę i piszę.

Wyszedłem.
Popatrzyłem.
Zobaczyłem nic.
Ono nie ma twarzy ani uczuć.
Ono jest szare i zabiera powietrze.
Ono ma nas za nic.
Ono nas znieważa.

Znieważmy je i my.

zamkneliśmy się w betonowych ogrodach,
mkniemy w blaszanych puszkach,
wyżej!
szybciej!
coraz bardziej doskonale.

nasze nowoczesne myśli
lśnią jak szklane góry
w środku miasta,

szukamy.
szczęście?
razem ze stanem konta,
razem z poczuciem siły.
„TERAZ WSZSYTKO MOGĘ!”

psyyyk, miły dźwięk,
otworzyłem sobie buteleczkę z pandorą.

kapselek poszybował kilka pięter w dół,
a ja z zadowoloną miną napawam się złem całego świata,
a ja pokazuje, że ja to nie ja,
nazywam sie pandora,
nazywam się tak jak ty,
nazywam się idiotą,
nazywam się by żyć.


  • RSS